Wiele osób słysząc, iż postanowiłam zostać nauczycielem Jogi przewraca oczami i mówi: "O to jest jak sekta, uważaj!". Odnoszę wrażenie, że ludzie wciąż negatywnie podchodzą do tego czego nie znają, co jest obce. Faktycznie, joga to nie są jedynie ćwiczenia, to jest życiowa postawa. Ciężko bowiem ćwiczyć ciało, gdy w głowie panuje chaos i zamęt. Jak bowiem mamy się zrelaksować gdy gnębi nas tysiące zmartwień, z którymi nie potrafimy sobie poradzić?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z pamiętnika Małgosi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z pamiętnika Małgosi. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 stycznia 2015
Ahimsa czyli niekrzywdzenie
Wiele osób słysząc, iż postanowiłam zostać nauczycielem Jogi przewraca oczami i mówi: "O to jest jak sekta, uważaj!". Odnoszę wrażenie, że ludzie wciąż negatywnie podchodzą do tego czego nie znają, co jest obce. Faktycznie, joga to nie są jedynie ćwiczenia, to jest życiowa postawa. Ciężko bowiem ćwiczyć ciało, gdy w głowie panuje chaos i zamęt. Jak bowiem mamy się zrelaksować gdy gnębi nas tysiące zmartwień, z którymi nie potrafimy sobie poradzić?
czwartek, 7 sierpnia 2014
7 żywieniowych grzechów
Nie ma diety cud. Zapamiętaj to raz na zawsze. Jest tylko idealne żywienie dostosowane do Twoich potrzeb. O jakie potrzeby tutaj chodzi? O potrzeby nie tylko fizyczne, ale także mentalne. Bowiem każda z nas ma inny kanon piękna, o innej sylwetce marzy. Dla jednych z nas jest to płaski brzuch i szczupłe uda, dla innej widoczne mięśnie na całym ciele.
Ja także mam w głowie "swoje idealne ja", do którego dążę. Niestety wiem, że czeka mnie jeszcze dużo pracy. Szczególnie w dziedzinie żywienia, gdyż moją słabością jest jedzenie. I nie ważne jak dużo będę biegać, podnosić ciężary, skakać na skakance czy robić brzuszki- do mojego ideału mi daleko. Zdaję sobie sprawę z tego, że największą pracę powinnam wykonać w kuchni, a nie na siłowni. Dlatego powolutku staram się wykluczać złe nawyki z mojej diety. A mam ich kilka. Dziś zrobiłam sobie rachunek sumienia i spisałam swoje główne grzeszki. Pomaga mi to w planowaniu diety i ścieżki do osiągnięcia fit-sukcesu.
Ja także mam w głowie "swoje idealne ja", do którego dążę. Niestety wiem, że czeka mnie jeszcze dużo pracy. Szczególnie w dziedzinie żywienia, gdyż moją słabością jest jedzenie. I nie ważne jak dużo będę biegać, podnosić ciężary, skakać na skakance czy robić brzuszki- do mojego ideału mi daleko. Zdaję sobie sprawę z tego, że największą pracę powinnam wykonać w kuchni, a nie na siłowni. Dlatego powolutku staram się wykluczać złe nawyki z mojej diety. A mam ich kilka. Dziś zrobiłam sobie rachunek sumienia i spisałam swoje główne grzeszki. Pomaga mi to w planowaniu diety i ścieżki do osiągnięcia fit-sukcesu.
środa, 7 maja 2014
Małgosia idzie na odwyk
- Bo wiesz, ja jestem uzależniona... No prawdę! Nie rozumiem Twojego zdziwienia... Ahh.. masz rację.. Skoro nie palę i piję to się zastanawiasz od czego jestem uzależniona. Otóż jestem nałogowym słodyczowcem. Jak zacznę spożywać cukry to nie potrafię skończyć. Przez długi okres było dobrze, ale wraz ze świętami wszyscy brali więc i ja uległam namowom. I teraz znów nie mogę przestać- zachlipała- Bo wiesz to jest problem naszego społeczeństwa- goszczenie słodyczami. Wpadam do babci a tam "serniczka nie weźmiesz?", idę do znajomych a tam koleżanka sama, pierwszy raz zrobiła babeczki i już focha zarzuca, że nie chcę spróbować. A przecież w słodyczach nie ma nic dobrego. Na całej linii szkodzą naszemu zdrowiu. Nie dość, że się od nich tyje to psują mi się cerę i zęby. Aż strach pomyśleć jakie inne niewidoczne (jeszcze) krzywdy robią w naszych organizmach!! Tylko co ja mam zrobić, aby przestać? Co robią alkoholicy? Omijają sklepy monopolowe. Mam więc omijać wszystkie babcie, ciocie, lodziarnie, piekarnie, wesela, chrzciny, urodziny i święta??? Co ja mam zrobić?? Silna wola mówisz? A skąd ja ją wezmę? No tak słyszałam coś o tym, ale podobno to deficytowy towar. Kiedyś ją miałam, ale się skończyła. Teraz mnie na nią nie stać. Dlaczego? Bo wszystko wydaję na złoszczenie się na siebie i na cały świat!! Wziąć się w garść? Jak mam się wziąć w garść skoro użalam się właśnie nad sobą!!! Przestać jeść słodycze? Ale tak od jutra? Przecież jutro nie jest poniedziałek.... No dobra masz rację. KONIEC! The end, słodycze już dla mnie nie istnieją. Nie tknę więcej tej trucizny. Dzięki za rozmowę. Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć.
czwartek, 1 maja 2014
Małgosia podsumowuje Kwiecień
Kwiecień plecień poprzeplata trochę Jogi trochę Lisy- kata.
Początek kwietnia rozpoczął się wkroczeniem w ciemną otchłań, kiedy to Małgosia leżała w niemocy i zastanawiała się nad sensem tego wszystkiego. Dnia piątego owego miesiąca strząsnęła z siebie ostatnie okruszki ciastek i uznała, że należy powrócić na drogę chwały i sukcesów. Skontaktowała się z Lisą, która jak zawsze wiernie czekała na nią z dużą dawką energii. Mocne uderzenie było jak kubeł zimnej wody.... a może nie była to zimna woda, a ciepły pot. W każdym razie było mokro. Mokro i ciężko, ale i szczęśliwie. Małgosia powróciła też do klubów, gdzie na matach robiła skręty, mostki i szpagaty. Dodatkowej siły dodawała jej myśl, że to już ostatni taki katorżniczy miesiąc. O jej odejściu z klubów dowiedziały się klientki, które obrażaniem, tupaniem a nawet słodkimi uśmiechami próbowały ją namówić do "jeszcze jednego miesiąca". Małgosia była jednak twarda jak brzuch Lisy - nie poddała się i dnia 30 poprowadziła ostatnie zajęcia. Był pot, był ból i były łzy satysfakcji. Miesiąc zakończony sukcesem sportowym.
Coś i drgnęło w żywieniu. Małgosia zaniepokojona brakiem efektów rozpoczęła edukację własną z żywienia. Liczyła, zapisywała, czytała. Zadawała pytania i szukała odpowiedzi. Dowiedziała się więcej o białku, a nawet zakupiła trochę specyfików. Popełnia błędy, bo jest małą, słabą kobietką, ale się nie poddaje, bo jest dużą, silną babką.
c.d.n.
niedziela, 20 kwietnia 2014
20-ty
20-ty każdego miesiąca jest TYM DNIEM. Dniem kiedy wszystkie małe i duże kłamstewka wychodzą na jaw. Dniem, który weryfikuje dalsze plany. Dniem, który określa czy Małgosia będzie miała zły czy doby humor. Bowiem 20-ty każdego miesiąca jest dniem mierzenia i ważenia. Dlatego kiedy stanęła na wagę wiedziała, że to będzie, bardzo, bardzo zły dzień. Z niedowierzaniem patrzyła na tak dawno niewidziane cyferki:
-Oj- wydała się z siebie krótki jednoznaczny dźwięk
Chwyciła jeszcze za centymetr i sprawdziła wszystkie obwody. Patrzyła z dezaprobatą na wytarte już cyferki i zastanawiała się jak to się stało...
- Przecież nie jadłam słodyczy- pomyślała- Codziennie ćwiczyłam, dużo chodziłam. Co się stało?
Wyszła z łazienki i stanęła przed lustrem. Pies spojrzał na nią z miłością i szacunkiem.
- Tobek widać, że przytyłam?
Pies dalej patrzyła na nią swoimi mokrymi, dużymi ślepiami
- No też tak myślę.
Szybko nałożyła spodnie i bluzę i chwyciła za smycz. Miłość psa osiągnęła zenitu.
Gdy tak maszerowała wśród drzew i krzaków zaczęła się zastanawiać skąd w niej tyle obsesji na temat wagi i wyglądu. Przecież nie jest grubą osobą. Ba! Nawet podoba się jej ostatnio co widzi w lustrze. Może nie jest w swojej szczytowej formie, ale pracuje nad sobą... Wiedziała, gdzie leży jej ból. Bo oto za pół godziny musi elegancko się ubrać i pojechać na "pokaz mody", gdzie wszyscy będą ją bacznie obserwować. Ocenią jej włosy, paznokcie, ubiór. Skomentują wagę i jakość cery, a na sam koniec powiedzą, że to przecież DLA JEJ DOBRA.
- Czy szczupłość jest ładna?- zapytała samą siebie.
Przypomniała sobie jak wczoraj oglądając serial Przyjaciółki Luby wszedł do pokoju i spojrzał na ekran. Na widok Joanny Liszowskiej stwierdził, że pomimo swej tuszy jest niezwykle atrakcyjną kobietą. W czym więc tkwi piękno kobiety?
Z tym pytaniem Małgosia wróciła do domu i zaczęła się ubierać. W końcu czeka ją Wielkanocne Śniadanie z rodziną.
c.d.n.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


