środa, 7 maja 2014

Małgosia idzie na odwyk

- Bo wiesz, ja jestem uzależniona... No prawdę! Nie rozumiem Twojego zdziwienia... Ahh.. masz rację.. Skoro nie palę i piję to się zastanawiasz od czego jestem uzależniona. Otóż jestem nałogowym słodyczowcem. Jak zacznę spożywać cukry to nie potrafię skończyć. Przez długi okres było dobrze, ale wraz ze świętami wszyscy brali więc i ja uległam namowom. I teraz znów nie mogę przestać- zachlipała- Bo wiesz to jest problem naszego społeczeństwa- goszczenie słodyczami. Wpadam do babci a tam "serniczka nie weźmiesz?", idę do znajomych a tam koleżanka sama, pierwszy raz zrobiła babeczki i już focha zarzuca, że nie chcę spróbować. A przecież w słodyczach nie ma nic dobrego. Na całej linii szkodzą naszemu zdrowiu. Nie dość, że się od nich tyje to psują mi się cerę i zęby. Aż strach pomyśleć jakie inne niewidoczne (jeszcze) krzywdy robią w naszych organizmach!! Tylko co ja mam zrobić, aby przestać? Co robią alkoholicy? Omijają sklepy monopolowe. Mam więc omijać wszystkie babcie, ciocie, lodziarnie, piekarnie, wesela, chrzciny, urodziny i święta??? Co ja mam zrobić?? Silna wola mówisz? A skąd ja ją wezmę? No tak  słyszałam coś o tym, ale podobno to deficytowy towar. Kiedyś ją miałam, ale się skończyła. Teraz mnie na nią nie stać. Dlaczego? Bo wszystko wydaję na złoszczenie się na siebie i na cały świat!! Wziąć się w garść? Jak mam się wziąć w garść skoro użalam się właśnie nad sobą!!! Przestać jeść słodycze? Ale tak od jutra? Przecież jutro nie jest poniedziałek.... No dobra masz rację. KONIEC! The end, słodycze już dla mnie nie istnieją. Nie tknę więcej tej trucizny. Dzięki za rozmowę. Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć.

Pies spojrzał jeszcze raz na swoją panią licząc na jakieś okruszki pozostałe z tych pachnących ciasteczek. Szybko jednak zrozumiał, że Pani na dziś przestała jeść i nic już mu nie spadnie ze stołu. Nadszedł więc czas na wieczorną toaletę. Podniósł tylną łapę spokojnie wylizując swoje genitalia...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz