piątek, 18 lipca 2014

Zawód - instruktor fitness. Czy warto...

W ostatnim czasie fitness staje się coraz bardziej popularny. Blogi o tej tematyce wyrastają jak grzyby po deszczu. Czy to za sprawą naszej Chodakowskiej, czy też wzrasta zainteresowanie fitnessem, ale zauważam także nowy trend pt. „Zostać instruktorem”. Oczywiście nasz polski rynek szybko się przystosowuje i coraz więcej szkół organizuje szybkie kursy , po których możesz prowadzić zajęcia. Dlatego dziś chciałabym poruszyć nieco istotę zawodu instruktora.
Zdjęcie pochodzi ze strony: http://be-a-careers.com/



Zacznę od tego, że wyróżniam dwa rodzaje instruktorek. Pierwsze- dziewczyny po ukończeniu AWF-u, które zajmują się tym zawodowo. Drugie to te, które zajmują się tym hobbystycznie. Bardzo często są to osoby, które na co dzień zajmują się zupełnie czymś innym. W swoim życiu spotkałam kierowników wielkich firm, sprzedawców handlowych, nauczycieli czy też architektów, którzy wychodząc z pracy ciągną za sobą torbę ze sprzętem i lecą na siłownie. Jak już wspominałam nieraz- należę do tej drugiej grupy. Pora więc na chwilę prywaty i przedstawienie mojej historii.

Za namową starszej koleżanki pierwszy raz do klubu fitness udałam się w wieku 16 lat. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że nie rozumiałam wtedy istoty tych ćwiczeń, gdyż miałam WF w szkole i tam nie musiałam płacić za ćwiczenia. Dopiero będąc na studiach zagranicznych zakochałam się w zajęciach typu Extreme Step. Po powrocie do kraju brakowało mi tego na tyle, że sama zostałam instruktorką. Aby móc pracować na stepie musiałam najpierw uzyskać stopień podstawowy czyli Instruktor Rekreacji Ruchowej o Specjalności Aerobik. Dopiero to otworzyło mi drzwi do szkoleń STEP. Czekałam pół roku, aż zorganizuje się grupa w moim mieście. Szkoła ta nie była światowej klasy, ale dała mi podstawy do dalszego rozwoju. Wraz z czasem i moje zainteresowania się zmieniały. Szukałam nie tylko sposoby na siebie, ale także nowych form rozwoju.  Zaczęły się wyjazdy do Warszawy, gdzie edukowałam się ze stepu, V-stepu, spinningu, Indoor Cyclingu, anatomii i Pilatesu. Cały czas pracowałam na siłowniach, ale zarobki jakie tam miałam nie były w stanie pokryć kosztów kursy. Dlatego uznałam to za moje hobby- jedni kupują coraz nowsze modele telefonów- ja wydawałam zarobione pieniądze na szkolenia. Kurs zaczęłam w 2008 roku. Pracowałam w 6 klubach. Maksymalnie miałam 12h w tygodniu (oprócz normalnej pracy). Na wszystkie kursy, szkolenia, warsztaty, wyjazdy wydałam w sumie około 10 000 zł. Ile zarobiłam w fitness clubach? Trudno powiedzieć- zależy ile godzin miałam, ale od 100 zł do 1 200zł/mc.

No właśnie- zarobki. Czy da się z tego wyżyć? Wydaje mi się, że na dłuższą metę nie. Większość moich koleżanek, które zajmowały się tylko i wyłącznie fitnessem szukało pracy w innych dziedzinach: nauczyciele WFu w szkole, menedżer/ kierownik w klubie. Większość klubów daje umowy na zlecenie więc choroba/ kontuzja odcina nas zupełnie od zarobków. Do tego nasze ciało jest mocno eksploatowane więc należy wciąć pod uwagę odpowiednią regenerację. Ważnym faktem jest tez to, że nasz organizm zaczyna się przyzwyczajać do wysiłku. Dlatego  w celu zachowania pięknej sylwetki należy wspierać się dodatkowymi treningami (na które nie zawsze starcza czasu i siły).

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.coast-fitness.com/
Jeśli więc zastanawiasz się nad zawodem instruktor to zrób badania rynku czy jest na to zapotrzebowanie. Jeśli chcesz to traktować jako hobby- czy masz na to pieniądze.
Jeśli nie chcesz być instruktorem, ale uczęszczasz na zajęcia to proponuję, aby dobrym słowem, uśmiechem docenić nieco jego pracę. Nie ma bowiem nic bardziej motywującego niż zadowolony klient. Serio- wiem z doświadczenia.


A jakie są wasze opinie na temat instruktorów fitness? Jakie cechy u nich najbardziej cenicie? 

2 komentarze:

  1. Ja uwielbiałam moją instruktorkę od Zumby! Niesamowicie pozytywna osóbka :) Zarażała energią na cały tydzień! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, ale to chyba wszedzie tak jest. Żadko kiedy instruktorzy żyja tylko i wyłącznie z kilku godzin zajęć. No to jest nie realne. Tak samo jest przy skokach spadochronowych. Loty są raz na jakiś czas i trzeba mieć jeszcze jakieś zajęcie.

    OdpowiedzUsuń